Podróże

Co zjeść w Rzymie – 20 rzeczy, których trzeba spróbować cz. II + lista restauracji

Zapraszam na część drugą wpisu o grzechu wartych włoskich przysmakach, która powstała po mojej drugiej wizycie w Wiecznym Mieście. W tej części przede wszystkim pizze i desery, ale nie tylko. Jeśli nie czytaliście części I to polecam zacząć od niej. Na koniec tego wpisu znajdziecie natomiast podsumowanie obu wizyt w Rzymie i obu wpisów – listę restauracji, lodziarni, kafejek etc., które odwiedziłam, zapamiętałam i mogę polecić. Są to na pewno miejsca przyjazne smakowo i cenowo. Najpierw link do części pierwszej, a potem kontynuujcie tu :).

Co zjeść w Rzymie – 16 rzeczy, których trzeba spróbować cz. I

Czas na kontynuacje listy dań na które warto się skusić w stolicy Włoch :).

11.Bolognese

Chyba po pizzy to najpopularniejsze włoskie danie w Polsce i na świecie. U mnie w domu to pierwsze danie, które z rodzeństwem zaczęliśmy przygotowywać sami mając naście lat. Okazuje się jednak, że to co uważamy do dzisiaj domowo za mistrzostwo, według Włochów jest katastrofą i złamaniem ich savoir-vivre dotyczącego świata makaronów. Zgodnie z włoską tradycją kulinarną do makaronu nigdy nie podaje się sosu z mięsem tylko sos na bazie mięsa. To znaczna różnica i rzeczywiście można się zdziwić, że oryginał bolognese bez mięsa, a na bazie mięsa rzeczywiście smakuje lepiej. Na szczęście do tego sosu pasuje parmezan, którego nie trzeba sobie żałować, bo w każdej restauracji dostaniemy hojny zapas do posypywania.

12. Minestrone

Czas na zupę! Zawsze powtarzam, że zamiłowanie do zup mam po tacie. Ja we Włoszech żałowałam w żołądku miejsca na zupę i zajadałam się pizzą i makaronami. Tata wybierał czasami coś za czym tęsknił najbardziej czyli zupę. Mogę więc powiedzieć, że naprawdę Włosi przyrządzają niezłe minestrone, czyli zupę, która w sumie za bardzo nie odbiega od naszej jarzynowej. Jest bardzo gęsta, przepełniona warzywami, co ucieszyło tatę. Poza tym warto zwrócić uwagę, że w karcie zazwyczaj są 2 zupy. Włosi jadają je dość rzadko, bo ich tradycyjne pierwsze danie obiadowe to risotto lub makaron.

13. Pizza Marinara

Nazwa tej pizzy chyba większości osób kojarzy się z owocami morza. Tymczasem wcale nie chodzi o jakąś wyszukaną pizzę tylko o najbardziej podstawową pizzę bez sera, która w menu znajduje się zazwyczaj na pierwszej pozycji. Zwykłe pizzerie ją pomijają, ale we włoskich restauracjach nawet w Polsce nie może jej zabraknąć na pierwszy miejscu. Pizza marinara to po prostu pizza z pomidorami doprawionymi czosnkiem i oregano. Składa się rzeczywiście z bardzo prostych dodatków, ale to ich jakoś gwarantuje wspaniały smak. Taką marinarę można zjeść m.in w popularnej restauracji Carlo Menta. Kosztuje ona jedyne 2 euro. W przypadku tej pizzy żadne składniki nie rozpraszają kubków smakowych i można naprawdę poczuć ile warte są włoskie sosy pomidorowe – po prostu mniam!

14. Pizza z anchois

To bardzo wyrazista pizza, chociaż składników też nie ma tu wiele. Anchois to małe, słone filety z sardeli, dlatego z powodzeniem przypadną do gustu fanom naszych polskich śledzi. Chociaż ja właśnie za śledziami nie przepadam to ten smak na pizzy to dla mnie ciekawa odmiana. Tym bardziej, że nie potrzeba ich wiele. Kilka filecików daje swój posmak na całej pizzy. To jedna z tych ciekawszych pizz, którą warto wypróbować!

15. Lasagne

Nie może zabraknąć tu tego włoskiego klasycznego dania, w którym Polacy też rozsmakowali się dobre kilka lat temu. Lasagne to makaron o bardzo długiej tradycji, podobno to jeden z najstarszych makaronów – znany był już w starożytnym Rzymie i w nieco uboższej formie zajadał się nim sam Cyceron! Ja ze względu na kaloryczność nigdy jednak nie byłam jego ogromną fanką. Tak czy inaczej spróbować trzeba, ale ja próbowałam tylko z nie swojego talerza :)!

16. Sałatka Caprese

Zamawiając Caprese spodziewaliśmy się skrojonych na plasterki pomidorów przełożonych mozarellą. Sałatka została podana jednak w sposób widoczny na zdjęciu poniżej – z całą kula mozarelli, ale… to nie był żaden problem, bo ta mozarella to było niebo. Nawet jedzona sama oddzielnie. Druga wizyta w Rzymie upłynęła mi w ogóle pod znakiem zachwycania się mozarellą w różnych daniach, bo w Polsce ona tak nie smakuje, chyba, że kupiona w jakiś delikatesach. Caprese to naczelna sałatka kuchni włoskiej i naprawdę warto jej spróbować.

17.Tiramisu

Ulubiony deser mojego męża, więc jedliśmy go dwukrotnie przy pierwszej wizycie, a teraz mieliśmy to szczęście, że ucztując w 5 osób zawsze dostawaliśmy tiramisu gratis. W  Ristorante La Forchetta D’oro dostaliśmy do rachunku nawet cały talerzyk deserów (patrz zdjęcie okładkowe wpisu). Na zdjęciach poniżej widać, że tiramisu podaje się w różny sposób. Stwierdziliśmy, że w Rzymie ten deser jest na pewno mniej słodki, a bardziej kawowy niż odpowiedniki, które można kupić w Polsce.

18. Panna cotta

To kolejny deser znany każdemu, jednak znowu, jak w przypadku tiramisu, uważam, że włoska wersja w oryginalne jest lepsza – mniej słodka i bardziej waniliowa. Wyczytałam, że deser powstał przez przypadek – pewien kucharz zostawił w garnuszku śmietankę aż zsiadła się na wzór galaretki. Kto by pomyślał, że słynne desery mogą być dziełem przypadku! Panna cottę oczywiście także dostaniemy w każdej restauracji. To podawanie kilku łyżeczek do deseru jest urocze i wcale nie trzeba o to prosić!

19.Cannoli

Sycylijska specjalność, której bardzo chciałam spróbować. Ciągle widziałam ją na profilu italianfood na Instagramie, więc musiałam skusić się na najmniejszą rurkę za 0,5 euro :). Jak się domyślałam dla mnie była za słodka, ale wygląd ma niepowtarzalny i warto było poczuć ten smak nadzienia z serka ricotta. Reszcie smakowało połączenie chrupkiego ciasteczka z delikatnym kremem.

20. Granita

Przy pierwszej wizycie w Rzymie totalnie ją ignorowaliśmy, a teraz mój mąż spróbował prawie wszystkie dostępne smaki, bo pił ją nawet 2 razy dziennie. Nic dziwnego, bo w sierpniu było naprawdę gorąco, więc pokusa napicia się takiego mrożonego deseru jest duża. Trzeba jednak uważać na gardło, bo granita to prawie w całości lodowe kryształki. Spotkać można ją tak często jak lody. Występuje najczęściej w smaku cytrynowym, pomarańczowym i truskawkowym, ale widzieliśmy tez smak coli i miętowy. Na upały naprawdę jak znalazł, chociaż dla mnie granity są zdecydowanie za słodkie i bardziej schładzają niż zaspokajają pragnienie. Kiedy jednak wyczytałam, że to w sumie funkcjonuje jako deser, a nie napój to stwierdziłam, że ma w sobie to coś.

Sprawdzone miejsca

Tutaj polecam miejsca, które dobrze wspominam i do których chętnie bym wróciła. Restauracje są zlokalizowane głównie w okolicy Koloseum, a jeszcze bliżej Santa Maria Maggiore, bo zawsze tam nocowaliśmy.

Caffe Conti – najlepsze rogaliki z białą czekoladą, kawa, słodkie bułeczki, panini, lody, desery
adres: Via Tuscolana 1677 Rzym (obok kościoła Santa Maria Maggiore, 15 minut od Koloseum)

Planet pizza – pizza, panini na wynos, tanie suppli 1,5 euro
Via dei Crociferi, 00187 Rzym (blisko Fontanny do Trevi)

Bar (nie jestem pewna tej nazwy, ale taki napis widniał nad wejściem)- najlepsze panini i dobra pizza (po 5 euro), oba z przepyszną mozarellą, granita, piwa, napoje
Via del Piè di Marmo 37 (przy Placu Minewry, 4 minuty od Panteonu)

Il Nipotino – restauracja z pełnym menu: pizza, makarony, gnocchi, wina, desery
Via di S. Martino Ai Monti, 43, 00184 Rzym (3 minuty od Santa Maria Maggiore, 15 minut od Koloseum)

Il Brigantino – restauracja z pełnym menu: pizza, makarony, gnocchi, wina, desery
Via di S. Martino Ai Monti, 50, 00184 Rzym (3 minuty od Santa Maria Maggiore, 15 minut od Koloseum)

Ristorante La Forchetta D’oro – restauracja z pełnym menu, godna polecenia ze względu na pyszne czekadełka i desery oraz alkohole gratis do rachunku
Via di S. Martino Ai Monti, 40, 00184 Rzym (3 minuty od Santa Maria Maggiore, 15 minut od Koloseum)

Carlo Menta – restauracja z pełnym menu, słynie z bardzo tradycyjnej i taniej kuchni, dania już od 2 euro
Via della Lungaretta, 101, 00153 Roma (Zatybrze, 15 minut od Ust Prawdy, 25 minut od Bazyliki św. Piotra)

Old Bridge – lodziarnia
Viale dei Bastioni di Michelangelo, 5, 00192 Rzym (7 minut od Bazyliki św.Piotra, po drodze do Muzeów Watykańskich)

Fatamorgana – lodziarnia
Piazza degli Zingari, 5, 00184 Rzym (wiele lokalizacji, ta 11 minut od Koloseum)

Gelateria Valentino – lodziarnia
Via del Lavatore, 96, 00187 Rzym (2 minuty od Fontanny di Trevi)

Mercano Centrale – lodziarnia
Via Giovanni Giolitti, 36, 00185 Rzym (na dworcu z którego odjeżdżają i przyjeżdżają autobusy na lotnisko)

Na koniec lodowa dygresja – Rzym tym razem mnie zawiódł. Lody wcale nie smakowały dla mnie urzekająco pod względem smaku i konsystencji (może dlatego, ze strasznie szybko się rozpuszczały na upale), a co bardziej bolesne dla mnie jako fanki nowości – w Polsce wyprzedzamy Włochy różnorodnością smaków. W każdej lodziarni widziałam klasyczne i te same smaki, a nastawiałam się na oryginały. Podejrzewam, że taka włoska natura, konserwatyzm kulinarny ma przełożenie także na lodziarnie :).

Jeśli wybieracie się do Rzymu to polecam Wam również ten wpis:

Weekend w Rzymie – 15 miejsc, które musisz zobaczyć