Inspiracje miesiąca

Wrzesień – lista przeżyć, dobre momenty i polecenia

Dzisiaj po bardzo długiej przerwie zapraszam na wpis podsumowujący ostatni miesiąc, a był to akurat mój ulubiony wrzesień. W zeszłym roku takie wpisy pojawiały się regularnie, a w tym roku odpuściłam tę formę z różnych względów. Po pierwsze zbieranie zdjęć i tworzenie tych wpisów jest dość pracochłonne, a do lipca miałam na bloga bardzo mało czasu. Po drugie nie chciałam powtarzać tu rzeczy, które i tak wrzucam na Stories. Teraz jednak sama stęskniłam się za tymi podsumowaniami inspiracji i dobrych momentów z danego miesiąca. Niewiele osób wraca do tych wpisów po czasie, najczęściej wracam jednak ja kiedy potrzebuję sobie coś przypomnieć np. tytuł filmu czy link do przepisu. Teraz mam wrażenie, że ten okres od lutego do sierpnia, który był pełen wrażeń w żaden sposób nie został przeze mnie udokumentowany i poza tym, że działo się bardzo dużo to w szczegółach nie pamiętam prawie wcale lepszych i gorszych momentów.

Wracam więc chyba na dobre do tej formy, ale w nieco odświeżonym wydaniu. Będę „rozliczać się” z zaplanowanej listy przeżyć, pisać o tym co sama chcę zapamiętać i polecać Wam to co się u mnie sprawdziło oraz artykuły na innych blogach.

Lista przeżyć – co to i po co

O szczegółach tego projektu możecie przeczytać na blogu pomysłodawczyni. W skrócie chodzi o planowanie przyjemnych rzeczy na dany miesiąc po to, żeby nie skupiać się tylko na pracy i obowiązkach, a w wolnych chwilach bezmyślnym leżeniu przed TV. Lista przeżyć w moim rozumieniu pozwala zaplanować mi kreatywne i ciekawe sposoby na spędzanie wolnego czasu, a dzięki jej realizacji jednocześnie czuję, że rozwijam siebie, nowe umiejętności czy relacje. Uwielbiam takie podejście, bo planowanie i celebrowanie małych przyjemności zawsze było dla mnie ważne. Bardziej w kontekście roku albo danej pory roku czy wakacji robiłam sobie takie listy i np. później ganiałam mojego (już) męża po warszawskich parkach czy lodziarniach, żeby realizować te „przeżycia”. Zawsze miałam też listę przepisów do wypróbowania czy książek, które chciałabym przeczytać. Od lutego zaczęłam tworzyć swoją listę przeżyć na planszach Edyty i teraz to wokół niej będę tworzyć miesięczne podsumowania. Moja wrześniowa lista prezentowała się następująco:

A tak poszła mi jej realizacja :):

Spróbować  nowego smaku lodów

Najlepsze lody na początek jesieni? Dyniowe! Dynia z jabłkiem i cynamonem będzie królowała całą jesień w Amorino. Jest przepyszna!

Zrobić czekośliwkę

Rok temu po raz pierwszy przygotowałam w domu to smarowidło składające się oczywiście ze śliwek i czekolady. Korzystam z tego przepisu pod linkiem, tyle, że zamiast cukru dodaję eytrytol. W tym roku razem z siostrą zamknęłam w słoiku jakieś 4 kg śliwek, ale myślę, że to jeszcze mało i w przyszłym tygodniu będę dorabiać kolejne słoiczki. Potrzebuję dużo większych zapasów nie tylko dla siebie, ale również dlatego, że chcę obdarowywać ją najbliższych i właściwie już teraz rozdałam kilka słoiczków. Poza tym zamierzam wykorzystywać czekośliwkę do różnych wypieków i tortów, więc przyda mi się większa ilość, tym bardziej, że w sezonie truskawkowym nie zamknęłam w słoiczku nic.

Wybrać się do kawiarni w innym mieście

Ten punkt pojawił się na mojej wrześniowej liście przeżyć, ponieważ wiedziałam, że wybieramy się nad morze i tam bardzo chciałam wybrać się do Black & White Coffee Gdynia. Po pierwsze dlatego, że mają niesamowite ciasta, w tym opcje wege i bez cukru, ale po drugie dlatego, że stałam się ogromną fanką właścicieli tej kawiarni obserwując ich profil na instagramie. Obserwuję przede wszystkim warszawskie gastro miejscówki i jeszcze nie spotkałam się z tym, żeby właściciele byli tak blisko klienta w mediach społecznościowych – pokazywali do której pracują, gdzie podróżują i co robią. Zazwyczaj nie wiadomo kto tak naprawdę stoi za daną kawiarnią czy restauracją, a szkoda!

Trafiliśmy do Black & White Cofee Gdynia zjedliśmy najlepsze ciasta i wypiliśmy najlepszą latte w naszym życiu. Przy okazji obserwowaliśmy kolejkę pod drzwiami w zaledwie parę minut po otwarciu oraz super podejście do gości. Dla mnie to było bardzo inspirujące.

Wcześniej spędziliśmy sobotę w Gdańsku i tam też zrobiliśmy sobie przerwę na kawę i ciasto, a tak naprawdę stanowiły one nasz obiad. Wybrałam kawiarnie Retro, która skusiła mnie zdrowymi wypiekami. Atmosfera we wnętrzu była wspaniała, a ciasto gryczane przepyszne!

W Black & White Coffee Gdynia zjedliśmy sernik z marakują i tartę krówkową. Oba ciasta były idealne – lekkie, nieprzesłodzone o cudownej rozpływającej się w ustach konsystencji. A latte to mistrzostwo!
W Retro w Gdańsku jadłam ciepłe ciasto gryczane z kulką lodów i jagodami. Wszystko poza lodami było super. Nie przepadam za waniliowymi, a te zdecydowanie nie były też dobrej jakości. Do tego miałam kawę, która nazywała się „pistacjowy hedonista” i to była pełnia szczęścia. P. postawił na białą czekoladę zarówno jeśli chodzi o sernik jak i kawę :).

Pójść do kina

To jedyny nie zrealizowany punkt, który może nadrobię już w tym tygodniu. Za późno wpadliśmy na pomysł kupienia biletów na Festiwal w Gdyni i na żaden seans nie było już miejsc.

Nic nie robić w swoje urodziny

Ten punkt nie do końca udało mi się zrealizować, bo w same urodziny jednak działałam intensywnie robiąc porządki, jesienne przemeblowania i dekoracje w Amorino. Odpoczęłam za to na maksa dzień wcześniej w Gdyni i to był rzeczywiście dzień samych przyjemności. W dniu urodzin zrobiłam też zdrowy tort bez dodatku cukru z którego jestem mega zadowolona. Zniknął bardzo szybko i kilka dni później robiłam nawet taki drugi.

Zjeść quesadillę w ulubionej knajpie w Gdyni

Nasz główny powód dla którego wróciliśmy akurat do Gdyni to quesadilla w Tako. Mieliśmy do niej straszny sentyment. 3 lata temu nas zachwyciła i od tamtej pory nie znaleźliśmy lepszej w Warszawie. Mi w Warszawie nie smakowała nigdzie, bo wszędzie jest serwowana z ogromną ilością żółtego sera. W Tako natomiast wyczuwalne są przede wszystkim inne dodatki. Ja zamówiłam najpierw wersję z łososiem, burakami i kozim serem, bo uwielbiam to połączenie smaków, a P. z kurczakiem. Następnego dnia wróciliśmy spróbować nowości, czyli quesadilli z wołowiną i wegetariańskiej z pieczenią orzechowo-warzywną, która smakowała właściwie bardzo podobnie do marynowanego tofu. Na drogę zapakowaliśmy natomiast ostatnią dostępną wersję z chorizo i tym sposobem spróbowaliśmy wszystkich. Uwielbiam też salsy przede wszystkim guacamole i mango. Tak więc, jak quesadilla to tylko z Tako albo zrobiona w domu :).

Zrobić knedle

Uwielbiam knedle i we wrześniu postanowiłam zrobić je po raz pierwszy samodzielnie. Okazało się, że nie jest to wcale takie trudne. Jadłam je z jogurtem i czekośliwką, a przepis pochodzi po prostu z Kwestii Smaku. Wczoraj próbowałam także nieco odchudzonej wersji z kalafiorem, ale to zupełnie inna bajka i zdecydowanie wolę klasyczne.

Pójść na manicure japoński

Udało mi się wybrać na manicure japoński po powrocie z wyjazdu. Zdecydowałam się na niego ponieważ odżywia i wzmacnia paznokcie, a właśnie tego potrzebuję po sezonie letnim kiedy non stop robiłam sobie hybrydy. Efekt jest naprawdę fajny, chociaż niespektakularny. Paznokcie wyglądają jakby były pomalowane bezbarwną odżywką, ale moim zdaniem są dużo twardsze niż kiedy sama próbowałam je odżywić. Poza tym nie widać zdarć i nierówności, które normalnie były widoczne po zdjęciu hybryd. Chciałabym częściej nosić właśnie taki manicure, bo dopiero kilka zabiegów pod rząd, co, mniej więcej, 2 tygodnie, jest w stanie dać prawdziwy także upiększający efekt.

Pójść na długi spacer nad morzem

Warto było wrócić do Gdyni z różnych względów, częściowo gastronomicznych, ale chyba jednak nic nie sprawiło mi takiej przyjemności jak spacer klifem z Gdyni do Orłowa. Pogoda dopisała i to było idealne popołudnie! Czułam prawdziwe szczęście.

Przeczytać 2 książki

We wrześniu skończyłam dwie książki i nawet zaczęłam trzecią. Przeczytałam Niskobudżetowy start up i 5 języków miłości.

Obie książki bardzo trafiły w moje gusta czytelnicze, choć przede wszystkich oczywiście ta pierwsza. „Niskobudżetowy start up” jest świetną książką głównie dlatego, że pokazuje wiele przykładów z życia prawdziwych przedsiębiorców. Autor stara się pokazać, że nie trzeba mieć wielkich pieniędzy, a nawet nie trzeba mieć ich w ogóle, żeby rozpocząć dochodowy biznes. To co jest ważne to umiejętnie wykorzystana pasja, bo jednak nie na każdej pasji można zbudować biznes. Dużo wątków dało mi do myślenia i na pewno wykorzystam tę wiedzę startując ze swoim produktem elektronicznym, bo o takich start-upach była mowa przede wszystkim. Inne przydatne dla mnie treści dotyczyły np. przygotowywania atrakcyjnych ofert, abonamentów, pakietów produktów oraz innych sposobów na rozwijanie biznesu. Pokrzepiające w kontekście mojej działalności były słowa o tym, że łatwiej rozwijać firmę niż zakładać ją od zera i, że z roku na rok firma zdobywa coraz więcej klientów, bo naturalnie coraz więcej osób dowiaduje się o jej istnieniu.

Jeśli chodzi o „5 języków miłości” to dostaliśmy ją na prezent ślubny. Jakoś niekoniecznie miałam na nią ochotę, ale jak już zaczęłam czytać to bardzo mnie wciągnęła. Jest lekka do chłonięcia wieczorami i niezbyt długa, a mogę polecić ją każdemu. Autor książki opisuje 5 języków miłości i przekonuje do tego, że kluczowe jest rozszyfrowanie jakiego języka miłości potrzebuje nasz partner. Chodzi o pozornie proste rozróżnienie – jedni czują się kochani kiedy ktoś pomaga im w drobnych czynnościach, inni kiedy są często przytulani. W praktyce mamy jednak tendencję do okazywania miłości drugiej osobie w taki sposób jak chcielibyśmy, żeby była nam okazywana. Już kiedyś czytałam o językach miłości i nawet rozgryzłam jaki jest mój, ale ta książka utwierdziła mnie 100% w tym, że mamy różne języki miłości i chyba to, że nawzajem umiemy nimi „mówić” jest kluczem do tego, że zaczęliśmy się spotykać i jesteśmy małżeństwem. Naprawdę polecam tę książkę parom.

Dobre momenty

Wywołane zdjęcia

Sierpniowy wyjazd do Rzymu zmobilizował mnie do wywołania zdjęć z ostatniego 1,5 roku, bo takie miałam zaległości. Powrót do fajnych wydarzeń i wyjazdów z 2018 i 2019 roku był super. Uwielbiam wywołane zdjęcia.

Weekend nad morzem

To zdecydowanie mój ulubieniec. Czekałam na ten weekend już od lipca, bo zabookowaliśmy go tuż po ślubie kiedy nie udało nam się wyjechać nigdzie od razu. Połączyliśmy więc klimat honeymoon ze świętowaniem moich urodzin. Jedliśmy, spaliśmy, czytaliśmy i dużo spacerowaliśmy rozmawiając. To był totalny reset, który bardzo nam się przyda, bo prawdziwa podróż poślubna czeka nas dopiero za 7 miesięcy.

Najciekawsza pizza

Pierwszą kolację podczas weekendowego wyjazdu zaplanowaliśmy sobie w Sopocie w restauracji Śliwka w Kompot. Widziałam jej polecenia na instagramie, a jak spojrzałam w menu to bardzo napaliłam się na pizzę z łososiem i sosem malinowym. Jestem fanką ciekawych połączeń smakowych, a jeśli chodzi o pizzę to te zwykłe w ogóle mnie nie cieszą. Kiedy byliśmy w Rzymie z rodzicami to zawsze zamawiałam najbardziej „kolorową” pizzę z ciekawszymi dodatkami. Na miejscu w Sopocie okazało się, że menu się zmieniło i zamiast pizzy z malinami i łososiem jest pizza z konfiturą śliwkową, salami piccante, ricottą i rukolą. Ja nie lubię salami, więc nie byłam przekonana, ale za to P. był chętny, żeby ją spróbować. Ja szukając czegoś „dziwnego” co mnie zadowoli znalazłam pizzę z sosem curry, mięsem z żeberek i szczypiorkiem. Nie wiedziałam czego się spodziewać. Okazało się, jednak, że każda pizza była przepyszna. Szef kuchni, który stworzył te połączenia smaków naprawdę zna się na rzeczy, bo pierwszy raz jedząc pizzę na mieście myślałam o niej jako o „poezji smaków”. Teraz to chyba Śliwka w Kompot będzie miejscem do którego wrócimy z sentymentem za kilka lat.

Tort urodzinowy

Pierwszy raz zrobiłam sobie tort na urodziny sama! Rok temu jadłam najlepszy tort ze zdrowej cukierni Słodki Bez i w tym roku mój mąż też był skłonny przetransportować go dla mnie z Warszawy. Jednak w sumie spontanicznie stwierdziłam, że mimo napiętego grafiku chcę sama podjąć się tego zadania. I udał się! Złożyłam go z mocno czekoladowego biszkoptu z mąki kokosowej i jaglanej, kremu malinowego z jogurtu greckiego, galaretki i mascarpone, kremu cytrynowego z jogurtu, mascarpone i cytryny i polewy z mleka kokosowego i czekolady bez cukru. Bardzo Nam smakował. Aż zrobiłam w weekend drugą wersję z kremem czekoladowym. Od tego czasu mam tortową zajawkę i obejrzałam już z 20 filmików na YT o robieniu tortów, żeby testować je w uzdrowionej wersji. Ten natomiast zrobiłam totalnie improwizując.

Zdjęcia ze ślubu i wesela

Dzień przed wyjazdem nad morze odebraliśmy nasze ślubne zdjęcia. Na razie w wersji elektronicznej, bo fotoksiążki dopiero powstają. Mój stosunek do zdjęć jest taki, że bardzo nie lubię pozować, ale z drugiej strony lubię mieć ładne zdjęcia. Kolejna kwestia to fakt, że zdjęcia z moim udziałem rzadko kiedy wydają mi się ładne. Z wiekiem chyba i tak mam do tego coraz luźniejsze podejście, ale jednak trudno mnie przekonać, że wyglądam gdzieś dobrze. Na szczęście w dniu ślubu czułam się naprawdę super ze sobą, byłam też prawdziwie szczęśliwa, dlatego większość zdjęć jest tak radosna i ładna, że nie mam się do czego przyczepić. Oglądaliśmy je już z rodzicami, a teraz czekamy na film, który będzie chyba zapętlany dziesiątki razy z rodziną i znajomymi. Nie mogę się doczekać! Wtedy też będę mogła sfinalizować mój ślubny wpis. To, że tyle czeka się na te materiały jest słabe, ale z drugiej strony cudownie kiedy te emocje wracają po czasie. Zdjęcia to był totalny wzrusz w wielu momentach.

Polecenia

Miesiąc z Habit Trackerem

Poniżej mój wpis z Habit Trackerem do pobrania i nawykami, które ja planowałam wdrożyć w tym miesiącu. Teraz chcę to krótko podsumować. Najlepiej wyszło mi wdrożenie porannych ćwiczeń na macie, czasem tylko 5 minut, a czasem znacznie dłużej, ale niemalże codziennie ćwiczyłam brzuch i rozciągałam się. Zaczęłam też bardziej kontrolować finanse osobiste i więcej czytać. Pracę nad projektem mocno ruszyły i to co miałam zaplanowane na wrzesień skończę z niewielkim opóźnieniem jutro lub pojutrze. Jeśli chodzi o jedzenie to najczęściej od poniedziałku do piątku miałam wzloty, a w weekendy upadki i to są te nawyki, które będę próbowała wdrażać skuteczniej w październiku.

Pozytywne nawyki we wrześniu – zrób to ze mną i pobierz HABIT TRACKER

Październikowa lista przeżyć

Polecam Wam tworzenie swoich list przeżyć na październik. Ja zajmę się tym jutro. Jesień sprzyja celebrowaniu czasu w domu i warto mieć na to jakiś plan. O szczegółach projektu możecie poczytać TU i również w tym wpisie znajdziecie inspiracje na to co konkretnie można sobie na taką listę wpisać.

Jesień w ruchu

To wyzwanie u Lifemanagerki, które wystartowało w poniedziałek. Ja akurat miałam już zaplanowane aktywności na pierwszy tydzień października, ale to wyzwanie będzie dodatkową motywacją. Niestety jesienią trudniej zmobilizować się do ruchu. Aktualna pogoda nie sprzyja nawet dłuższym spacerom z psem. Ja w planach mam jednak basen raz w tygodniu, dłuższe treningi na orbitreku, jogę, tabatę i jak najdłuższe spacery kiedy nie pada.

Jesień w ruchu, czyli jak nie stracić formy jesienią i zimą

EkoNews #1

Tym razem polecam nową serię u LifeManagerki, która z kolei motywuje mnie do zaangażowania się wreszcie we wdrażanie idei less waste w moim życiu. Na razie zakochałam się w plecaku-worku i moja siostra kupiła mi go na urodziny. Co do innych rozwiązań to chciałabym w najbliższym czasie przerzucić się na szampon w kostce i domowe środki czystości.

EkoNews #1 – ekologiczne akcesoria, ciekawostki i rozwiązania

Naturalne sposoby na walkę ze zmęczeniem sennością i brakiem energii

Wpis u Olgi trafia w punkt jeśli chodzi o spadek energii spowodowany tym, że tak nagle zrobiła się jesień.

Biznesowe puzzle

Mój ulubiony cykl na instastories dotyczący prowadzenia własnej firmy tworzy Agnieszka Skupieńska. Wskazówki są uniwersalne i dają do myślenia.

Sprytne wskazówki dla prowadzących firmę. Za darmo przez 10 tygodni

Ostatni kwartał – zaplanuj go tak, żeby skończyć rok z przytupem

Przypomnienie o tym, że zaraz koniec roku i zanim pochłonie Nas świąteczna gorączka i planowanie 2020 r. możemy zaplanować super rzeczy na ostatni kwartał.

Ostatni kwartał – zaplanuj go tak, aby skończyć rok z przytupem

Moje wrześniowe wpisy

Warzywne curry – zdrowy obiad w azjatyckim klimacie

Audiencja u papieża Franciszka i błogosławieństwo po ślubie

Co zjeść w Rzymie – 20 rzeczy, których trzeba spróbować cz. II + lista restauracji