Inspiracje

Vision board – jak mi idzie realizacja

Minęła już prawie połowa tego roku. Roku, który naprawdę zmieni w moim życiu bardzo wiele. Postanowiłam „rozliczyć” się z realizacji mojej pierwszej vision board, którą przygotowałam w styczniu, żeby mieć jasną sytuację co już zrealizowałam, a co jeszcze przede mną. Ten podział na półrocza jest w moim przypadku bardzo istotny, bo każde z nich będzie miało zupełnie inny „klimat”. Od stycznia bardzo dużo się dzieje, momentami czuję, że odhaczam codziennie nowe zadania bez chwili wytchnienia i boję się, że już tak się przyzwyczaiłam do tego pędu, że już nigdy nie zwolnię. Na pewno udaje mi się podążać według mojego słowa roku – DZIAŁANIE (ang. action), bo ciągle coś robię :). Wiem jednak, że to wszystko po to, żeby odetchnąć w drugiej części roku na co bardzo czekam. Dotychczas ze względu na natłok spraw miałam poczucie, że realizacja moich marzeń w tym okresie szła mi słabo (…no może poza jednym :)). A to podsumowanie pokazało mi jednak, że to co robię jest wystarczające i jestem na dobrej drodze.

Poniżej odwołuję się do każdego punktu z mojej vision board dokładnie w takiej samej kolejności jak w pierwszym wpisie ze stycznia.

Vision board + one little word na rok 2019

Tutaj też przypominam jeszcze krótko o co chodzi z vision board :).

Vision board pokazuje moje marzenia i cele do zrealizowania na ten rok w formie zdjęć. Ze względu na to, że stoi na komodzie w sypialni i zerka na mnie codziennie rano i wieczorem to każdego dnia przypomina mi do czego dążę i po co mi te wszystkie życiowe zmiany, których dokonałam :). Dzięki niej częściej myślę o tym czego naprawdę pragnę i jaki jest mój wymarzony styl życia, a to największa motywacja do działania. Sądzę, że żadna lista w zeszycie czy postanowienia noworoczne spisane w kalendarzu nie mają aż takiej skuteczności jak właśnie vision board.

Jak mi poszła realizacja Vision Board w pierwszym półroczu?

❤joga

To niestety bardzo słaby punkt, bo wraz ze startem lodowej przygody obudziło się moje schorzenie nadgarstka (choroba de quervaina) i znowu nie jestem w stanie ćwiczyć. Moje ulubione pozycje to te gdzie oparcie na dłoniach to podstawa. Jestem wściekła i sama nie wiem jaki mam plan – odpuścić i skupić się na innych aktywnościach czy znaleźć asany bez nadwyrężania nadgarstka. Moje marzenie o wyjeździe jogowym chyba też pójdzie w niepamięć właśnie z tego względu. Także z innych nie jest to marzenie na ten rok, chociaż ciągle śledzę różne wyjazdy tej jesieni. Azja bez jogi na pewno spełni się jednak prędzej czy później, ale nic więcej nie piszę, żeby nie zapeszyć.

❤spotkania

Powiem Wam, że w tym roku czuję się pod tym względem jak przed maturą kiedy wszystko co miłe odkładało się na po maturze (przede wszystkim każde spotkanie przy winie :)). Mój wieczór panieński trochę mi to zrekompensował, bo dziewczyny przygotowały wspaniałą imprezę!  Ja generalnie poza brakiem czasu miałam ostatnio spory kryzys wychodzenia do ludzi – najpierw przez dwa miesiące w prawie każdy wieczór odwiedzaliśmy kogoś z zaproszeniami, a później wszyscy zaczęli nas odwiedzać w lodziarni. Dla mnie to były zdecydowanie za dużo interakcji z ludźmi w tym roku i wówczas tęskniłam za spokojnymi wieczorami emeryckimi w domu :). Teraz jednak zaczynam mieć już odwrotnie, bo wiem jednak, że chodzi o zupełnie inny rodzaj spotkań. Zwłaszcza te letnie spotkania to coś co uwielbiam, a ostatnio naprawdę było ich tyle co nic.. W tym roku nawet nie chodzę na lody z siostrą :P. Czas to zmienić!

❤lody

Większość osób z mojego otoczenia dowiedziało się, że otwieram lodziarnię już w grudniu, ale świat online usłyszał o tym dopiero w kwietniu, więc lody w vision board były sporą zagadką. Udało się – zrealizowałam swój pomysł na działalność, rzuciłam etat i podjęłam zupełnie nowe wyzwanie w żaden sposób nie związane z moim wykształceniem. Działam zaledwie chwilę i po 2 miesiącach ciężko mówić o sukcesie działalności, ale dla mnie miarą tego sukcesu jest bardzo pozytywne przyjęcie i zdecydowanie większa liczba klientów niż się spodziewałam. To, że otworzyłam lodziarnię czasami nie dociera do mnie samej. Nie raz wspominałam już o tym, że było to ogromne wyzwanie pod wszelkimi możliwymi względami, ale serio udało się i jestem z tego bardzo zadowolona. To marzenie zdecydowanie zdominowało vision board i ze względu na nie muszę przesunąć niektóre inne plany.

Lody oznaczały więc przede wszystkim własny biznes i niezależność, ale także miłość do tego deseru :). Teraz mogę zajadać się najlepszymi lodami jakie uwielbiam codziennie, ale uwierzcie, że nie robię tego, a i tak nie wyobrażam sobie w tym momencie, żebym jeszcze kiedykolwiek miała ochotę na lody gdzieś indziej.

❤ślub

To już zaraz, za moment, więc ocena tego jak było i czy spełniło się moje marzenie o najpiękniejszym w życiu dniu jeszcze przede mną. Przez te pół roku które minęło od umieszczenia tej fotografii w vision board zrobiliśmy jednak wiele, żeby ten dzień był magiczny i taki jak chcieliśmy. Myślę, że ta magia zadzieje się raczej w środku mnie i nie warto jej szukać w ogromie innych atrakcji, które planowaliśmy.

❤gitara

Granie na gitarze będzie chyba moją tegoroczną porażką, bo moje wyobrażenie o 2 miesiącach przymusowego bezrobocia przed startem Amorino wyglądało tak, że właśnie wtedy miałam się nudzić i uczyć grać. A, że za dużo się nie nudziłam to i nie grałam. Kompletnie nie miałam do tego głowy, czasu i sił, a w tym momencie byłaby to kolejna czynność obciążająca nadgarstek. Jest mi bardzo smutno z myślą, że chyba nigdy nie będę grała, ale jeszcze po cichu liczę na to, że nadgarstek odpuści, a jesień/zima i kolędowy czas jednak troszkę mnie zmotywują do znalezienia paru minut każdego dnia.

❤książki

Napisałam, że to zdjęcie symbolizuje dbanie o siebie – duchowo, rozwojowo, ale też fizycznie. Na razie idzie mi z tym średnio, poza tym, że prowadząc własną działalność nauczyłam się już wielu nowych rzeczy. Jednak ze względu na to oraz ślubne przygotowania to nie był czas na rozwój osobisty w innych dziedzinach. Na szczęście jestem pewna, że lada chwila to się zmieni. Jestem spragniona czytania, kolejnych wyzwań blogowych, fizycznych, językowych i będę troszczyć się o te sfery w drugiej połowie 2019.

❤dream big set goals take action

Mogłabym powiedzieć, że już spełniłam przesłanie płynące z tego krótkiego cytatu. W rok od pomysłu do realizacji rzuciłam etat i założyłam lodziarnię. Jednak tylko ja wiem po co mi to było i jaki jest dalszy plan – jak się domyślacie nie jest to trwanie zbyt długo w obecnym stanie rzeczy. Chcę rozwijać Amorino, ale zależy mi na działaniu także w innych obszarach, które mnie pasjonują, dlatego „dream big set goals take action” będzie mi towarzyszyła także w następnych miesiącach.

❤Watykan

Niebawem wracamy do Rzymu i Watykanu, co więcej nie lecimy tam sami i nawet to nie jest głównym punktem programu tylko coś jeszcze bardziej ekscytującego. Tak naprawdę chodzi więc o spełnienie 2 innych marzeń niż sama ponowna wizyta w Wiecznym Mieście. Chciałam napisać, że ten punkt zrealizujemy na pewno, bo bilety mamy kupione od kilku miesięcy i właśnie naszła mnie fala czarnych myśli – ok, polecimy tam, ale realizacja tych 2 ważnych założeń tego wyjazdu może być trudniejsza. Mam jednak nadzieję, że nic się nie wydarzy!

❤rower

W tym roku jeździłam na rowerze tylko w Warszawie, ale ze względu na zmianę miejsca zamieszkania na małą miejscowość obowiązkowo muszę kupić sobie własny rower. Myślę, że kupię go już w lipcu, żeby zaliczyć co najmniej kilka letnich wycieczek i zamiast pożyczać rower od teściowej lub siostry jeździć na własnym razem z nimi.

❤jazda samochodem

Lodziarnia lodziarnią, ale to, że jeżdżę samochodem po mieście bez stresu to mój osobisty sukces. Stało się dokładnie tak jak oczekiwałam – przeprowadzając się poza Warszawę i zakładając własną działalność po prostu musiałam oswoić się z jazdą, bo ciągle mam gdzie i po co jeździć. To akurat wcale mnie nie cieszy, ale to, że tak szybko polubiłam się z autem to dla mnie duża ulga. Kiedyś moja szefowa opowiadała mi o tym, że nie jeździła autem z 10 lat, a potem jak musiała zacząć to robić na stanowisku pracy to szybko zaczęła śmigać po Warszawie. Pocieszałam się tym i potwierdzam, że nie da się jeździć dobrze jeśli za kółko wsiada się co kilka tygodni i porównywanie się wtedy do osób które jeżdżą codziennie jest bez sensu. Teraz mam trochę inny problem – jeden samochód na dwoje to za mało. Chciałabym uniknąć takich nieekologicznych marzeń w kolejnej vision board, ale być może będzie to nieuniknione.

❤slow life

Na slow life przyjdzie czas w małżeństwie… przynajmniej tak sobie obiecujemy :). Ostatnie miesiące są całkowitym jego przeciwieństwem, ale jednak gdzieś tam staram się stwarzać krótkie chwile celebracji codzienności. W ostatnim tygodniu nie miałam jednak czasu nawet na śniadanie nie w biegu, więc to punkt nad którym zdecydowanie będę pracowała.

❤domowe biuro

Na razie mam „biuro” na zapleczu Amorino i nawet zdarza mi się tam przysiąść do pracy, jednak umówmy się, że nie o takie biuro chodziło :). Poza tym Amorino się rozrasta w lodówki i biurko będzie na wylocie. Na szczęście P. wymyślił przegenialne przemeblowanie salonu, które da mi miejsce na biurko i orbitreka (kochany pomyślał i o tym :D). Jeśli uda nam się zrealizować to jesienią to będę przeszczęśliwa :).

❤rytuały

Friday date w ostatnich tygodniach to co najwyżej ćwiczenie kroków naszego pierwszego tańca, Netflix też poszedł w odstawkę, no i w ogóle wszystkie miłe czy zdrowe rytuały też. Nie mam wątpliwości, że już za chwilę się to zmieni, bo ja bardzo potrzebuję rytuałów i nie pozwolę, żeby ten rozgardiasz w planie dnia i tygodnia trwał dłużej niż do ślubu :).

❤Nowy Jork

Och, Nowy Jorku zobaczymy się, ale dopiero na wiosnę 2020. Za sukces uznam więc zakup biletów jeszcze w tym roku. Na szczęście i tak nie nastawialiśmy się na podróż poślubną od razu po ślubie tylko jesienią, ale potem okazało się, że jesienią mamy 3 wesela, a zostawienie lodziarni w kluczowym sezonie największych zmian jakie musimy zaplanować by działać zimą też byłoby stresujące. Dlatego wolę poczekać jeszcze te kilka miesięcy i pojechać tam w pełni nastawiona na relaks i odkrywanie. Mimo to stresuję się trochę tym, że zaraz znowu wydarzy się coś co uniemożliwi dłuższy wyjazd. Muszę więc pilnie zabezpieczyć sobie jakąś mini podróż poślubną i zabookować bilety do Stanów.

❤relacje

To temat do ciągłej pracy przez całe życie AŻ DO ŚMIERCI :).

________________________

Wychodzi na to, że w 100% zrealizowałam tylko 2 punkty, 12 powoli realizuję bądź zrealizuję do końca roku, a 2 czy nawet 3 punkty, licząc Nowy Jork, w tym roku nie zostaną spełnione. Mimo wszystko czuję, że to dobry wynik, bo wiem, że dokładnie tak miało być :). Do ślubu miałam opanować biznes i jazdę samochodem, a na wszystko inne znaleźć czas po :).

Pisząc to podsumowanie pomyślałam sobie, że chętnie zrobiłabym też letnią vision board albo jesienną i to też byłby fajny pomysł. Nie wiem jak wy, ale ja tworzę listy np. planów na lato. Rok temu opublikowałam nawet taki wpis – Plany na lato 2018. Oczami wyobraźni widzę, że to byłyby same piękne letnie zdjęcia, ale chyba w tym roku się za to nie zabiorę. Zaraz po ślubie zamierzam rzucić się w wir nieplanowanego relaksu, czytania, spacerowania, cieszenia latem itd. :).

Zachęcam Was do tworzenia własnych vision board nawet w trakcie roku i do wspaniałego spędzenia wakacyjnych miesięcy :)!