Inspiracje

Podsumowanie 2019 roku

Rok 2019 był wyjątkowym rokiem pod wieloma względami – przede wszystkim to był rok spełnionych marzeń, bo spełniłam ich rekordową ilość (mniejszych i większych). W dużej mierze udało mi się zrealizować kilka rzeczy o których marzyłam od dawna. Myślę, że aż tak dobra passa może się już nie powtórzyć w przyszłości. Z drugiej strony przez to, że pochłonęły mnie te duże cele i marzenia zaniedbałam kilka mniejszych, codziennych spraw.

W tym podsumowaniu chcę oczywiście skupić się na sukcesach, ale nie zamierzam zapominać o porażkach. Zresztą odnosząc się do zeszłorocznej vision board widzę dokładnie co mi się nie udało. Na szczęście po tym roku jestem bardziej wyrozumiała w stosunku do siebie i wiem, że odpuszczanie też jest potrzebne. Nie mam zamiaru ciągle obwiniać się za to, że robię za mało. Dzięki vision board i takim podsumowaniom wiem za co powinnam być wdzięczna, a nad czym nadal muszę pracować w przyszłym roku. To już moje trzecie podsumowanie. Wcześniej podsumowywałam już na blogu rok 2017 i 2018. Cieszę się, że mogę do tego wracać teraz i widzieć postępy w różnych dziedzinach.

To najważniejsze momenty 2019, bądź takie które chcę zachować w pamięci.

Podsumowanie najważniejszych wydarzeń 2019

⭐ wyszłam za mąż – dzień ślubu to był absolutnie najlepszy moment mojego życia, czułam się przeszczęśliwa i nawet trudno wyrazić to słowami

⭐zatańczyliśmy na weselu walca wiedeńskiego i salsę. Walc na pierwszy taniec zawsze był moim marzeniem, a salsa wyszła spontanicznie.

⭐wzięliśmy udział w audiencji i papież Franciszek pobłogosławił Nas trzymając nasze dłonie – to też marzenie, które siedziało w mojej głowie długi czas i do końca nie wierzyłam, że się uda

⭐do Rzymu i Watykanu zabraliśmy rodziców robiąc im taką niespodziankę w ramach prezentu ślubnego

⭐zostałam ciocią i matką chrzestną

⭐przygarnęliśmy psa – pamiętam jak pytałam mojego męża czy mogę umieścić psa w vision board, a on powiedział, że to będzie chyba za dużo wrażeń na ten rok. Potem sam podesłał mi zdjęcie słodziaka znalezionego przy autostradzie i nasze serca zabiły mocniej.

⭐otworzyłam własny biznes – lodziarnię, ale w między czasie wyrosło już kilka innych słodkich gałęzi

⭐zaczęłam sprzedawać produkt cyfrowy, który wymyśliłam już 2 lata temu, aktualnie w sprzedaży są już 3 produkty

⭐w styczniu stworzyłam darmowego e-booka z przepisami na zdrowe pizze

⭐wyprowadziliśmy się z Warszawy i miesiąc przed startem lodziarni zamieszkaliśmy w moim rodzinnym domu

⭐polubiłam jazdę samochodem – jeszcze w kwietniu jazda po mieście i parkowanie stresowały mnie niesamowicie, ale już po kilku tygodniach praktyki oswoiłam się z tym

⭐po raz pierwszy pojechałam na konferencję dla bloggerów See Bloggers i przy okazji pierwszy raz odwiedziłam Łódź

⭐kupiliśmy sobie rowery i mimo pracy do późna i w weekendy udało nam się jeździć na małe wycieczki regularnie

⭐moja siostra i moja przyjaciółka zorganizowały mi świetny wieczór panieński

⭐spędziliśmy moje urodziny w Trójmieście i to był najbardziej przyjemny i relaksujący weekend w tym roku

⭐przeżyliśmy remont lodziarni, który zrobiliśmy w 95% samodzielnie z pomocą teścia, taty i braci

⭐urządziliśmy swoją sypialnię

⭐zabraliśmy rodziców do teatru na musical „Piloci” – marzyłam o tym, żeby go zobaczyć i od kilku lat chcieliśmy zabrać na jakiś spektakl rodziców

⭐byliśmy na 6 spektaklach w różnych teatrach w Warszawie

⭐spędziliśmy tydzień w Austrii, podziwialiśmy Alpy i austriackie miasta m.in Wiedeń

⭐łącznie z naszym weselem byliśmy w tym roku aż na 5 takich imprezach

⭐moje umiejętności cukiernicze poszybowały w górę – nauczyłam się piec zdrowe torty, najlepszy fit sernik i dużo więcej

⭐spędzałam dużo więcej czasu z bliskimi, chociażby dlatego, że wszyscy często wpadali do lodziarni

⭐wybraliśmy projekt domu i zaczęliśmy załatwiać pierwsze formalności

⭐kupiłam sobie 4 pary krótkich spodenek i chodziłam w nich całe lato bez kompleksów – to zdecydowanie warte zanotowania, dobrze, że wpadłam na to na końcu tej listy

Co poszło nie tak w 2019?

  • stresowałam się i przeżywałam wszystkie ważne wydarzenia za bardzo, a moja głowa cały czas kalkulowała, planowała strategię itp.
  • nie miałam czasu dbać o zdrowe odżywianie i treningi tak jakbym chciała, więc nie wróciłam do życiowej formy przed ślubem
  • zaniedbałam blogi, bo miałam mniej czasu na pisanie i robienie zdjęć
  • nie udało mi się zwolnić tempa po sezonie lodowym, bo od razu zabrałam się za e-sklep i nagle zastał mnie zapracowany grudzień
  • życie było szalenie nieprzewidywalne i nie udało mi się utrzymać żadnej porannej czy wieczornej rutyny dłużej niż tydzień
  • przeczytałam niewiele książek – 13

Jak to wszystko ma się do mojej vision board?

Tak prezentowała się moja vision board na rok 2019.

❤joga – nie udało mi się ćwiczyć regularnie, bo po starcie lodowego sezonu ciągle miałam obolały nadgarstek, miałam okresy intensywnego rozciągania, ale finalnie nie uznałabym tego puntu za zrealizowany

❤spotkania – cieszę się zwłaszcza z możliwości jakie dała mi przeprowadzka – jestem bliżej rodziny i mam okazję częściej się ze wszystkimi widywać, mogłam też odnowić stare znajomości, które zaniedbałam pracując i studiując w Warszawie

❤lody – otworzyłam lodziarnię, choć momentami sama nie wierzę jak udało mi się tego dokonać

❤ślub – zostaliśmy małżeństwem!

❤gitara – w styczniu i lutym nauczyłam się podstaw i kilku akordów, ale później zabrakło czasu na realizację tego celu

❤książki – w tym roku czytałam zdecydowanie mniej, ale kilka książek to były bardzo wartościowe pozycje, jeśli chodzi o inne aspekty samorozwoju to wysłuchałam wielu podcastów i szlifowałam angielski biznesowy i prawniczy

❤hasło dream big set goals take action – spełniłam kilka dużych marzeń, a to hasło miało oznaczać właśnie to

❤Watykan – byliśmy na audiencji u papieża po ślubie razem z rodzicami

❤rower – kupiłam rower i zaliczyłam kilka wycieczek

❤jazda samochodem – zaprzyjaźniłam się z autem, polubiłam jeździć sama i przestałam bać się centrum i parkowania

❤slow life – całościowo życie wręcz przyspieszyło tempa, ale tutaj miałam na myśli raczej slow momenty i czas na celebrację codzienności, a to czasami nawet się udawało

❤domowe biuro – jeszcze nie takie o jakim marzę, ale mam swój kącik do pracy zorganizowany przez męża

❤rytuały – próbowałam wielokrotnie stworzyć jakąś rutynę, ale najwidoczniej ten rok pełen zmian to nie był najlepszy moment

❤Nowy York – kupiliśmy bilety do Nowego Jorku na maj 2020 :), w tym roku tempo było zbyt szalone by swobodnie zaplanować i zorganizować dłuższy wyjazd

❤relacje – jeszcze nigdy nie było aż tak dobrze!

Moim słowem roku było DZIAŁANIE i myślę, że tutaj nikt z mojego otoczenia nie ma wątpliwości, że udało mi się podążać zgodnie z nim. Ciągle miałam przed sobą jakiś cel i dążyłam do jego zrealizowania. Zeszłoroczne działania zmieniły moje życie o co najmniej 180 stopni.

To wszystko jeśli chodzi o podsumowanie. Próbowałam nie rozpisywać się za bardzo :). W głowie mam już wstępną wizję vision board 2020 i wiele planów. Wkrótce podzielę się nimi na blogu i jeszcze raz zachęcam Wam do tworzenia własnych kreatywnych map z marzeniami i planami na nowy rok, bo to super zabawa. Stworzenie vision board dodaje też odwagi i motywacji.