Inspiracje miesiąca

Październikowe inspiracje – Słodki Bez, Falla, pokaz sukien ślubnych

Październik był ciekawym miesiącem. Choć brzmi to dziwnie to naprawdę to słowo pasuje mi idealnie. Powinnam napisać przede wszystkim o moich mini wakacjach w Barcelonie, ale poza nimi też było interesująco. Organizowałam imprezę urodzinową, zjadłam wymarzony tort, pierwszy w życiu ramen i kimchi i wiele więcej. Poważnie zaczęłam też rozglądać się za sukienką ślubną i trafiłam na targi mody ślubnej w PKiN. Dużo więcej październikowych inspiracji poniżej. A na wpis o Barcelonie z planem zwiedzania, masą zdjęć i praktycznych wskazówek zapraszam tu: Barcelona w 4 dni – foto relacja, plan zwiedzania, wskazówki.

Poniżej jedno moje ulubione zdęcie (no dobra ulubione są te z jedzonkiem :)):


Kluseczki dyniowe

Powoli odkrywam coraz więcej przepisów z e-booka Justyny. Dyniowe przepisy kusiły mnie najbardziej, więc po krówkach wzięłam się za kluseczki. Są przepyszne, zdrowe i składają się z zaledwie kilku składników. Z sałatką są dla mnie obiadem czy kolacją idealną na jesień. Polecam Wam całego e-booka, napiszę o nim więcej jak przetestuję jeszcze inne przepisy :).

Słodki Bez – urodzinowy tort i degustacja tortów weselnych

Napisałam już na instagramie, że to był tort z moich marzeń. Stuprocentowo! Jeśli trochę już mnie poznaliście to wiecie, że fit słodycze to moja totalna miłość, z drugiej strony tradycyjne torty to coś co jadam bardzo niechętnie. Móc zamienić na urodzinach czy weselu coś za czym nie przepadam na coś czym mega się ekscytuję to rzecz w którą nie dowierzam. Na urodzinach się udało, zobaczymy jeszcze jak będzie z tym tortem na wesele. Na birthday cake wybrałam tort z czekoladowym biszkoptem, nasączony sokiem pomarańczowym z kremem porzeczkowym i kokosowym oraz jeżynami i jadalnymi płatkami kwiatów. Dla mnie smak był obłędny! Jedząc go cieszyłam się jak mała dziewczynka, która wcina Mambę!

Najlepszy tort urodzinowy w moim życiu :). No dobra torty lodowe w dzieciństwie to też miłe wspomnienie :D.

Jeśli chodzi o degustację to wybierałam się na nią już od dawna. Wstępnie planowałam, że pójdę do Słodki Bez jeszcze przed zamówieniem tortu urodzinowego, ale udało się jednak dopiero później. Chcieliśmy spróbować tort owocowy, tort z kremem mango-cytryna-mięta, tort tiramisu, tort z biszkoptem czekoladowym i kremami: wiśniowym i waniliowym, dodatkowo dostaliśmy krem pistacjowy, bo myśleliśmy także o takiej kombinacji w torcie. Najbardziej smakował mi tort owocowy. Był lekki i świeży, kremy truskawkowy i malinowy dawały fajny słodko-kwaśny posmak. Przypominał tradycyjny tort z kremami. Dobry był także tort z biszkoptem kakaowym nasączony kawą. Wegańskie tiramisu też bardzo mi smakowało i bardzo syciło. Krem z miętą był natomiast nie do końca moim smakiem, podobnie krem pistacjowy :). Decyzja będzie trudna, ale jestem prawie pewna, że to właśnie tutaj chcę zamówić tort na wesele :). To, że będzie to zdrowsza wersja będzie dla mnie mega wyjątkowe!

Falla

To miejsce jest chyba ostatnio najczęściej polecane przez osoby mieszkające w Warszawie, które obserwuje w internecie. Skusiłam się więc i ja. Rzeczywiście to świetna miejscówka i pod względem smakowym i każdym innym. Lokalizacja tuż przy moim wydziale na Uniwersytecie Warszawskim też budzi pewien sentyment :), na dodatek w środku jest naprawdę jakoś nastrojowo, w sam raz na randkę :). Karta jest pełna pyszności od hummusów, przez szakszuki, burgery czy wrapy, których spróbowałam ja. Zjadłam połówkę Vegap wrap czyli wegańskiego kebaba. Nie dość, że nie odczułam zbytnio, że w środku wcale nie ma mięsa, to dodatki i całość sprawiły, że było to nawet lepsze od tradycyjnego kebaba gdziekolwiek :). Druga połówka to Avo wrap z buraczanymi falafelami. Chyba był nawet lepszy – super kompozycja smaków.

Ramen, kimchi, glony i kombucha w Omami

Od dawna chodził za mną ramen, ale nikt z bliskich nie był chętny na to danie tak jak ja. W końcu trafiło się wyjście z pracy do restauracji Omami i okazało się, że mogłam spróbować nie tylko ramenu, ale wielu innych ciekawych azjatyckich specjałów. Na początku degustowałam przekąski – glony, kimchi, hirata buns z krewetkami w panko (to pyszne bułeczki jakby parzone z krewetką i z salsą mango – to było najlepsze doznanie smakowe!) i gyoza z grzybami (azjatyckie pierożki). Na sam ramen już ledwie miałam siłę, bo w między czasie popijałam gęste i pyszne mango lassi. Wybrałam ramen z krewetkami, które dostałam nie w środku zupy, a oddzielnie. W zupie pływał natomiast makaron, jajko, dymka, kiełki mung, ciasteczka rybne naruto i nitki chilli. Ramen mnie pokonał, ale na koniec skusiłam się jeszcze na kombuchę. Gdzieś o niej słyszałam, ale nie wiedziałam, że to „żywa herbata”, czyli herbata poddana fermentacji. Smak był wyrazisty i na początku dziwny, ale pod koniec nawet mi smakowało :). Uwielbiam nowe doznania kulinarne i chętnie wróciłabym do Omami, bo jeszcze sporo można to spróbować.

Pokaz sukien ślubnych w PKiN

Miałam zupełnie inny plan na ostatnią niedzielę października, ale na stories wypatrzyłam, że jeden z salonów, który zamierzam odwiedzić w ramach poszukiwań „tej jedynej” ma pokaz na wydarzeniu związanym z modą ślubną w Pałacu Kultury i Nauki. Skusiłam się więc, chociaż cena była zniechęcająca – 20 zł od osoby. Wcześniej na targach ślubnych płaciłam maks. 8 zł, ale ok. Spodziewałam się więc, że to wydarzenie będzie dużo fajniejsze. Niestety bardzo się zawiodłam, bo na samym oglądaniu pokazów niewiele skorzystałam. Tak naprawdę idąc tam zależało mi na jednej rzeczy – chciałam poprzymierzać wianki, a okazało się, że takiej możliwości nie było. Dowiedziałam się tylko gdzie mogę go zamówić. Poza tym było strasznie tłoczno, pary młode przyszły na ten event całymi rodzinami razem z rodzicami. No nie wiele skorzystałam poza przyjemnością bycia na pokazie mody po raz pierwszy, co z tego, że to były po prostu kiecki ślubne :). Nie polecam tego eventu, dużo bardziej opłaca się wpaść na Targi ślubne w Szarotce. Pisałam o nich w lutym, a teraz już wiadomo, że 3 lutego 2019 r. zapowiada się kolejna edycja.

Tak naprawdę żadna suknia prezentowana przez dostawców mnie nie urzekła. No i nie było nawet wianków, które mogłabym przymierzyć :(.
Fajnie patrzyło się na pokazy sukien, ale jak to ja miałam poczucie zmarnowanego czasu, bo oglądanie tych sukienek raczej nie pomoże mi w decyzji.
Było też trochę usługodawców z innych dziedzin np. Warszawski Smak z ofertą tortów i deserów oraz Lodziarnia Baśniowa. Zjedliśmy chociaż dobre lody – słony karmel i cydr. Przepyszne jak zawsze!

Film: Serce nie sługa

Poszłam na ten film z nastawieniem, że się zrelaksuję i pośmieję, a przepłakałam wszystkie finalne sceny. Sama nie wierzę w to zakończenie i aż nie wiem jak mam uniknąć spoilera. Żeby to zrobić to w ogóle nie będę pisać o zakończeniu. Zanim do niego doszło fabuła rzeczywiście była w klimacie sielankowo-komediowym. Główni bohaterowie to przyjaciele, którzy w pewnym momencie decydują się na związek. Niby z rozsądku, bo oboje chcą mieć dziecko, podpisują więc umowę i udają zakochanych. Szybko jednak okazuje się, że niczego nie udają, bo kochają się naprawdę i to od dawna. Więcej powiedzieć nie mogę i filmu raczej nie polecam. Może ktoś zupełnie inaczej niż ja uzna to za piękną miłosną historię, ale ja tego nie kupuję jako całości.

Program TV: „W czym do ślubu?”

Moje myśli są ostatnio skupione na jednym – przygotowaniach do zakupu sukni ślubnej. Planuję wybrać ją w listopadzie, a w październiku zaczęłam szukać inspiracji. Tak właśnie trafiłam na program Izy Janachowskiej „W czym do ślubu?”. Można oglądać go darmowo na playerze. Obejrzałam chyba z dziesięć odcinków, są bardzo krótkie, idealne do śniadania czy kolacji. W każdym odcinku jedna przyszła panna młoda wybiera sukienkę z pomocą Izy i wybranych członków rodziny i przechodzi pełną metamorfozę jeśli chodzi o makijaż i fryzurę. Co więcej poza panną młodą odszykowana zostaje jeszcze jedna osoba – mama młodej czy pan młody. Mówiąc szczerze niczym konkretnie jeszcze się nie zainspirowałam, bo stylizacje są bardzo odważne. Myślę, że obejrzę jeszcze kilka odcinków i sobie daruję, chociaż jedna rzecz przyciąga mnie najbardziej. Iza Janachowska ma tak genialny styl i jest tak piękną kobietą, że uwielbiam ją oglądać :P.

Książki

Przygotuję odrębny wpis z 3-4 książkami, które przeczytałam w październiku, więc tu się nie rozpisuję ;).

Cudowne urodzinowe prezenty – matcha, gofrownica, stepper & more

Urodziny obchodzę we wrześniu. Już wtedy dostałam prezenty, ale teraz z opóźnieniem organizowałam imprezę urodzinową, żeby połączyć ja razem z urodzinami P. Oddzielnie przygotuję wpis z urodzinowym menu. Już rok temu miałam stworzyć jakieś menu dla gości, więc w tym roku chcę to nadrobić. Tutaj natomiast chcę pokazać Wam co fajnego dostałam, bo naprawdę wiele prezentów jest przegenialna. Na pierwszy ogień matcha, którą chciałam kupić już dawno. Odkąd ja dostałam to piłam już kilka razy i wreszcie jestem usatysfakcjonowana, że nie muszę marzyć o matcha latte ze Starbucks, bo równie dobrą mam w domu :). W temacie jedzeniowym dostałam jeszcze zapas przeróżnych mąk bezglutenowych i czekolady w większości gorzkie. Jestem też bardzo zadowolona z maszynki do ciachania warzyw – kroi w słupki, plasterki, robi surówkę. Dzięki niej już zaoszczędziłam sporo czasu w kuchni :). Kolejne kuchenne prezenty to gofrownica i patelnia na której z powodzeniem można smażyć bez tłuszczu. Te prezenty też już przetestowałam i są świetne! Dostałam też książkę „Joga i ajurweda”, która na razie czeka w kolejce, ale domyślam się, że będzie bardzo ciekawa. Chciałam tę książkę, ale nikt o tym nie wiedział i byłam w szoku jak trafny dostałam prezent. Sporą niespodzianką był też stepper – zastępuje mi orbitreka w Warszawie ;).

Matcha coraz częściej wygrywa z kawą :). Uwielbiam ten smak i energetycznego kopa :).

Inspiracje z sieci

Czas to pieniądz, czy szczęśliwi czasu nie liczą? O dobrych manierach z czasem w roli głównej. – szanuję taką nietolerancję dla spóźnialskich i dobrze wiedzieć, że to zgodne z zasadami etykiety :).

Domowa herbatka imbirowa i zalety imbiru – może się przydać!

4 rzeczy, których uczy nas jesień.– naprawdę ciekawe!

Kwiaty jadalne– po zjedzeniu tortu zastanawiałam się skąd bierze się takie kwiaty i trafiłam na ten wpis.

Bomba witamin – surówka z kiszonej kapusty z kurkumą, natką pietruszki i miodem – kolejne danie, które może pomóc w listopadowy chłód.

Savasana, czyli nauka bycia tu i teraz – nawet jogini mają problem z byciem tu i teraz, savasana ma w tym pomóc.


Moje wpisy

5 inspirujących cytatów z książki Pata Flynna „Gotowi na start”

12 zdrowych deserów na jesień, które polecają blogerki

Krem z buraka – zupa idealna na jesień

Wegański sernik z brzoskwiniami – klasyk w nowej odsłonie

Wrześniowe inspiracje #2 – urodziny, Chude Ciacho, teatr, Kler, joga

TOP 10 komedii romantycznych – moja lista

Cukiniowy bowl – na odżywcze jesienne śniadanie