Podróże

9 marzeń podróżniczych do zrealizowania przed 30-stką

Ten opis brzmi dla mnie hiper poważnie, dlatego jest szansa, że stanie się siłą sprawczą do zrealizowania moich podróżniczych marzeń na najbliższe 4 lata, bo mniej więcej tyle mi zostało do tego symbolicznego dnia ;). Symbolicznego, bo jeżeli któreś z tych miejsc odwiedzę mając 31 lat to nie będę rozpaczać. Miałam napisać w ogóle o kilku największych podróżniczych marzeniach, ale stwierdziłam, że jeżeli mam ich wybrać tylko kilka to muszę ograniczyć się do tych, które chcę zrealizować w pierwszej kolejności, bo generalnie tych miejsc jest dużo więcej. Właśnie stąd ten poważny deadline, który sama sobie narzuciłam, bo zmusił mnie do zastanowienia się gdzie chcę pojechać najbardziej i wyszło mi tych miejsc 9, chociaż planowałam zawrzeć we wpisie 10. W końcu stwierdziłam jednak, że na ten czas ta dziewiątka w zupełności wystarczy. Z drugiej strony ten wpis to też forma manifestacji tych planów, więc oby to wszystko razem wzięte pomogło.

Od ostatniego krótkiego wypadu do Barcelony minęło grubo ponad pół roku, a od dłuższego wyjazdu do Karpacza już ponad rok, dlatego też już bardzo mocno marzę o jakiejś podróży i strasznie drażni mnie ta nieprzewidywalność mojego losu w roli przedsiębiorcy właśnie w tym kontekście :). Mimo takich radykalnych zmian zawodowych mam jednak poczucie, że bez względu na wszystko to jest ten moment w moim życiu kiedy bardzo potrzebuję wyjeżdżać częściej, więcej i intensywniej korzystać z tych chwil w podróży.

Wcześniej ciągle coś mnie powstrzymywało przed podróżowaniem na dłużej i dalej – przede wszystkim pieniądze i studia, a zaraz po studiach oszczędzanie na wesele i własną działalność. Chociaż zaliczyłam kilka krajów w Europie i jestem ogromnie wdzięczna za każdy z tych wyjazdów to czuję też ogromny niedosyt, że byłam w raptem 7 krajach. Myślę, że moje typy nie będą dla nikogo zaskoczeniem, bo póki co nie marzę o wyprawie na Galapagos czy do Jordanii, a celuję dużo bardziej mainstreamowo. Poza tym uwielbiam też podróżować po Polsce, poznawać nowe polskie miasta, chodzić po naszych górach i zaliczać kolejne zamki, więc nie wyobrażam sobie do 30-stki nie odbywać też takich podróży. Jestem typem osoby, która uwielbia wyjeżdżać i celebruje każdy etap wyjazdu – wybieranie miejsca, planowanie atrakcji, pakowanie, czytanie przewodnika, odkrywanie nowych smaków, przyglądanie się codziennemu życiu, różnicom kulturowym, możliwość spacerowania przez niemal całe dnie. Jednak życie na walizkach to zdecydowanie nie moja bajka, bo uwielbiam też spędzanie czasu w domu.

Jeśli ciekawi Was moja lista marzeń podróżniczych to zapraszam!

1. Nowy Jork

To cel naszej podróży poślubnej i chociaż mamy apetyt zobaczyć też inne miasta to jednak Nowy Jork będzie tym głównym punktem programu. Chyba, że uda nam się dostać także do Los Angeles i Las Vegas – wtedy nie wiem już co będzie najfajniejsze :). Na razie czytam przewodnik i próbuję zaplanować nasze #mustsee. Wiem, że nie pojedziemy tam w tym roku, ale mam nadzieję, że na wiosnę 2020 r. nic nie pokrzyżuje nam planów i spędzimy kilka dni w mieście, które nigdy nie śpi, a potem ruszymy dalej odkrywać Stany. To co pociąga mnie w Nowym Jorku to atmosfera z amerykańskich filmów i seriali, którą pewnie będziemy czuli na każdym kroku. Nie mogę się doczekać panoramy Manhattanu, spaceru Fifth Avenue, wylegiwania się w Central Parku i biegania po jego mostkach i zakątkach. W samym Nowym Jorku na pewno chciałabym zobaczyć też Wall Street, Times Square, Empire State Building, Top of the Rock. Ciekawa jestem też smaków Chinatown i Little Italy. Moim celem jest także odwiedzenie jakiejś amerykańskiej biblioteki, bo słyszałam, że to prawdziwe nowoczesne centra kultury. Mam nadzieję, że wpadniemy więc do The New York Public Library no i na jakiś musical :). Z wycieczek na pewno nie odmówimy sobie Waszyngtonu i wodospadu Niagara. Jeżeli uda Nam się dotrzeć do Las Vegas i Los Angeles to otworzy to kolejne możliwości zwiedzania o których na razie boję się marzyć. No dobra mam jedno marzenie Warner Bros Studios. Chciałabym zobaczyć miejsca w których powstawały moje ulubione amerykańskie seriale – Przyjaciele, Seks w Wielkim Mieście i Teoria Wielkiego Podrywu, a jest to możliwe właśnie tu po wykupieniu zwiedzania z przewodnikiem. Mam nadzieję, że niebawem wyklarują nam się szczegółowe plany naszej podróży, w każdym razie – Ameryko przybywamy w 2020!

2.Tajlandia

Ostatnio mam wrażenie, że w Tajlandii był już chyba każdy, a ja mam ogromną ochotę zaznać trochę Azji. W tym momencie w dużej mierze taki wyjazd kojarzy mi się kulinarnie z azjatyckim street foodem oraz buddyjskimi świątyniami. Marzę o tym, żeby wyjechać do Tajlandii na wakacje z jogą i od roku bacznie śledzę takie wyjazdy, jednocześnie wiercąc dziurę w brzuchu mojemu (już) mężowi. P. nie jest jednak fanem jogi, a wypuszczenie mnie samej do Azji nie szczególnie mu się marzy :). Jeśli pojechalibyśmy tam na własną rękę to na pewno namówiłabym go na sanktuarium słoni, warsztaty kulinarne, masaż tajski i przepłynięcie na jedną z wysp. Na pewno nie musiałabym go namawiać na uliczne jedzenie i leżenie na rajskiej plaży. Mam nadzieję, że to naprawdę niedługo się wydarzy :)! Wyjazdy jogowe, które śledzę organizuje Renata, a w tym roku także Justyna – poznałam każdą z nich i mam nadzieję, że na taki wyjazd też znajdę czas (i pieniądze) przed trzydziestką.

3.Londyn

Londyn od zawsze był moim największym marzeniem podróżniczym i już 2 razy miałam w planach tam lecieć, a w końcu raz padło na Berlin, a ostatnio jednak na Barcelonę. Nie wyobrażam sobie nie odwiedzić tego inspirującego miasta jak najszybciej. Myśląc o Londynie widzę siebie piejącą z zachwytu przy Big Benie, cykającą zdjęcia na Tower Bridge, spacerującą po Hyde Parku i Kensington Garden, zafascynowaną w British Museum, szczerzącą się do pastelowych domów w Notthing Hill, pałaszującą prawdziwe English breakfast, a następnie podążającą szlakiem wege knajp polecanych przez zagraniczne blogerki. A co z tarasem widokowym w The Shard, Sky Garden czy Buckingham Palace? W Londynie zdecydowanie nie chcę odpuścić niczego, dlatego zadowolę się tylko tygodniowym pobytem lub dwoma weekendami!

4.Szkocja

Tak naprawdę marzy mi się od razu cała Wielka Brytania, czyli nie tylko Szkocja, ale też Walia oraz Irlandia. Uwielbiam język angielski, a w szczególności brytyjski akcept i brytyjskość! W pierwszej kolejności ruszyłabym jednak do Szkocji, bo zakochałam się w widokach, które kiedyś zobaczyłam na zdjęciach przeszukując internet właśnie w celu zapoznania atrakcji turystycznych Wielkiej Brytanii. Sielskie pastwiska z owieczkami, pagórki, strome zbocza, dzika natura, liczne jeziora, plaże, porty oraz zamki tworzą naprawdę bajkowe szkockie krajobrazy. Nic dziwnego, że często wykorzystywane są w filmach i właśnie w Szkocji chciałabym zobaczyć m.in. wiadukt, którym Harry Potter jeździł do Hogwartu. Do tego wyspa Skye, Loch Ness, Zamek Dunrobin i inne zamki, na widok których szczęka opada! Wybieram Szkocję zamiast Irlandii i Islandii, które także zachwycają, bo Szkocja to bardziej prawdopodobny kierunek, a poza przyrodą zobaczyłabym także typowo brytyjskie miasta – Edynburg i Glasgow! To naprawdę byłaby podróż marzeń!

5.Cinque Terre

Cinque Terre to z kolei ogromne włoskie marzenie. Nastawiam się na piękne widoki, nieśpieszne zwiedzanie, niesamowite pyszności oraz na poczucie tej niezwykłej włoskiej atmosfery. Myślę, że tutaj odczuwa się Włochy zupełnie inaczej niż w Rzymie czy Wenecji i chciałabym poczuć tę różnicę. Piękne widoki znane ze zdjęć tych 5 miasteczek to podobno nic w porównaniu z tym jak ten krajobraz prezentuje się na żywo. Ten wyjazd kojarzy mi się także z niezwykłym relaksem, ponieważ nie ma tutaj listy zabytków, które koniecznie trzeba zobaczyć. To same miasteczka dostarczają wystarczającą ilość wrażeń estetycznych. Można więc po prostu chłonąć Włochy i spacerować trasami podziwiając widoki! W Cinque Terre miałabym też ochotę zaszaleć kulinarnie i zamiast carbonary i margharity zjadać najbardziej szalone dania z karty!

6.Malta

Nie mam pojęcia czemu wymyśliłam sobie dawno temu, że muszę tam pojechać i tak mi się to marzenie wkręciło od czytania na temat Malty, że po prostu muszę! Co więcej jako fanka lodów już kilka lat temu wyczytałam, że mają tam znaną lodziarnię Amorino, która podaje lody w kształcie róży i dopiero teraz skojarzyłam to, że ta nazwa jakoś zawsze mnie przyciągała :). Niedawno oglądałam relację z wyjazdu na Maltę u Olgi i po raz kolejny utwierdziłam się w tym, że wyspa jest przepiękna i zapewnia ogrom atrakcji. Cieszy mnie to, bo leżenie i sporty wodne to nie jest mój ulubiony sposób na spędzanie wakacji. Potrzebuję klimatycznego miejsca z innymi atrakcjami, a Malta chociaż jest maleńką wyspą to oferuje ogrom wrażeń i różnorodność krajobrazów przyrody i zabytków. Sama stolica Valetta to zabytkowy raj znajdujący się na liście światowego dziedzictwa Unesco. Wyspa Gozo, Błękitna Laguna, wioska Popeya, Golden Bay to naprawdę miejsca które wzbudzą mój zachwyt. Niewiele wiem o stronie kulinarnej Malty, ale spodziewam się osobliwości i niespodzianek. Ten wyjazd naprawdę napawa mnie ekscytacją!

7.Bali

Bali kojarzy mi się z prawdziwym rajem na ziemi i to właśnie tutaj wybrałabym się na rajskie wakacje! Chciałabym zwiedzić Ubud i zakochać się w nim jak wiele osób, podziwiać świątynie i pola ryżowe wyglądające jak tapeta na komputer. Widoki tam są po prostu nieziemskie, wręcz nieprawdopodobne. Słyszałam też sporo zachwytów nad kuchnią balijską i sądzę, że dla mnie też byłaby pyszna i ciekawa. O Bali myślę także w kontekście wyjazdu jogowego i może właśnie to będzie kierunek na taką przygodę.

8.Alpy

Zacznę od dygresji – Alpy od zawsze były na mojej liście marzeń, mam je na bucket list i wylądowały też na tej liście, której szkic przygotowałam już w marcu. Nie przypadkowo wylądowały tez niemalże na końcu, bo chociaż bardzo o nich marzę to ten wyjazd wydawał mi się najbardziej nieprawdopodobny. Bo wysokie ceny, bo narty o których P. w przeciwieństwie do mnie nie marzy. Myślałam, że ten wyjazd uda się najwcześniej za 10 lat! Bardzo chciałam pojeździć tu kiedyś na nartach, ale z drugiej strony zachwycają mnie wiosenne alpejskie krajobrazy. Decyzja co i kiedy będziemy odkrywać w Alpach zapadła jednak niezależnie od Nas i osobiście bardzo się z tego cieszę :). W listopadzie jedziemy na wesele do Austrii i wokół planowanego miejsca imprezy będziemy organizowali sobie atrakcje, bo wykorzystamy tę okazję, żeby zostać tam dłużej. W planach mamy alpejskie stoki, Salzburg i znaleziony przez P. Hallstatt z nieziemskim widokiem na jezioro w górach. Po drodze może uda się zaliczyć także ostatni punkt z tego wpisu. To będzie najlepsza możliwa podróż „przy okazji”.

9.Wiedeń

Bardzo mnie przyciąga, choć sama właściwie nie wiem czym. Pierwszy raz zachwyciły mnie fotografie z Wiednia w podręczniku do języka niemieckiego. Chyba chodzi tu o połączenie elegancji z nowoczesnością, bo właśnie przez to, to miasto ma dla mnie nieporównywalny z żadnym innym znanym mi miastem urok. Już kilka razy podróż do Wiednia na poważnie chodziła nam po głowie, a to w kontekście wyjazdu na jarmark świąteczny, a to na jednodniową wycieczkę z Karpacza. Mam więc ogromną nadzieję, że uda nam się odwiedzić Wiedeń w tym roku i może nawet załapać się na jarmark bożonarodzeniowy, bo one startują przecież już w listopadzie. Latem przede wszystkim interesowałby mnie piękny Schönbrunn i park miejski. Jednak Wiedeń wkręcił mi się jakiś czas temu przede wszystkim z tym świątecznym klimatem, który w wersji wiedeńskiej jest na pewno jeszcze bardziej nastrojowy. Zachwyciły mnie jarmarki w Budapeszcie i tu spodziewałabym się czegoś jeszcze lepszego, a poza tym zaliczenie jakiegoś jarmarku w kraju niemieckojęzycznym także jest moim marzeniem, więc oby udało się to połączyć. W przyszłości natomiast wrócimy do Wiednia latem.

___________________

Myślę, że ten mój plan wcale nie jest zbyt ambitny. Obawiam się tylko o Bali, bo w pierwszej kolejności z dłuższych i dalszych podróży na pewno wybieramy Stany, Tajlandię i Szkocję, dlatego na kolejną wizytę w Azji może zabraknąć miejsca przed 30-chą. Jestem jednak optymistką, bo reszta powinna się udać!

W komentarzach możecie dać znać jakie są Wasze największe podróżnicze marzenia. Może również Wam taka forma manifestacji pomoże zmobilizować się do tego, żeby je zrealizować :). A mnie zawsze ciekawią marzenia podróżnicze innych, bo wszyscy mamy do tego inne podejście.